Szybkie czytanie, szybkie uczenie się, techniki komunikacji, które od razu działają. Znasz te hasła? Wielu osobom nauka o umyśle właśnie z tym się kojarzy. Niestety. Nasz mózg warto poznawać, ale nie można go oszukać. Techniki szybkiego uczenia/czytania/skutecznego komunikowania przypominają diety-cud. Pewne rezultaty są chwilowo widoczne, ale ogólna skuteczność jest wątpliwa.
Nie da się iść na skróty, aby osiągnąć trwały efekt. Proponowane metody, rzekomo oparte na badaniach naukowych przypominają picie herbat lub zażywanie tabletek na odchudzanie. Aby trwale schudnąć należy poznać potrzeby swojego organizmu, systematycznie ćwiczyć i ograniczyć pewne posiłki na rzecz innych. Z uczeniem się jest podobnie. Należy poznać swoje zdolności, systematycznie pracować i umieć skupić się na problemie.
W pewnym filmie słyszałem dialog dwóch osób, z których jedna była po kursie szybkiego czytania. Chwaliła się, że w parę godzin przeczytała „Wojnę i pokój”. No i co? – pyta współrozmówca. „Chodziło o Rosję” – odpowiada adept szybkiego czytania.
Jeśli czytamy dla przyjemności, nie zaszkodzi nam, gdy będziemy czytać szybko (ale czy samo czytanie nadal będzie przyjemnością?) Jeśli zaś uczymy się z poprzez czytanie, pochłanianie jednej strony na minutę raczej nie przyniesie nam korzyści. Czytanie jest złożonym procesem poznawczym. Informacja docierająca z fiksującego na tekście wzroku musi zostać włączona w struktury wiedzy. Ważne w tym procesie jest przede wszystkim skupienie i znajdowanie połączeń z tym co wiemy. Skanowanie kartek raczej temu nie sprzyja. To samo można powiedzieć o innych obietnicach, typu zrób to, to i to, a nauczysz się w godzinę czego tylko chcesz.
W coraz większej ilości tekstów na temat prezentacji i komunikacji pojawia się behawiorystyczne założenie bodziec-reakcja. Innymi słowy, wystarczy odpowiednio tzn. zgodnie z „technikami” przygotować materiał, a jego odbiorca zachowa się i pomyśli w kontrolowany przez nas sposób. Można niekiedy odnieść wrażenie, że wystarczy zastosować kilka wypunktowanych reguł i projekt strony www czy kursu e-learning będzie ponadprzeciętnie skuteczny. Jeśli jesteś projektantem na pewno spotkałeś z rozmaitymi „złotymi zasadami” dotyczącymi kreacji internetowych. Są to jednak tylko pomocne heurystyki, a nie niezawodne algorytmy. Ludzie są o wiele bardziej skomplikowani niż wszelkie reguły i techniki przewidują.
bodziec -> UMYSŁ -> reakcja1 lub reakcja2 lub …
To stwierdzenie legło u podstaw powstania kognitywistyki w latach 50. XX wieku. Behawioryzm, panujący wówczas w psychologii zakładał, że wystarczy dobrać określone bodźce, a wzmacniać reakcje a nasze dziecko/uczeń/partner będą działać zgodnie z naszymi przewidywaniami. Kognitywistyka narodziła się z dążeń tych, którzy chcieli zajrzeć do „czarnej skrzynki”, czyli umysłu pośredniczącego między sensorycznym wejściem a zachowaniowym wyjściem. Okazało się, że nie ma tam prostych algorytmów przekształcających wejście na wyjście zgodnie z uniwersalnymi regułami. Jeszcze wcześniej, znakomity psycholog Jean Piaget wprowadził pojęcie struktur poznawczych – pomiędzy tym, co odbieramy ze środowiska, a naszym zachowaniem jest ogromna przestrzeń naszych emocji, doświadczeń, wartości i pragnień.
Warto o tym pamiętać, projektując rozwiązania interaktywne. Forma przekazu jest ważna, ale o wiele ważniejsze jest poznanie kim nasi odbiorcy są – co wiedzą, a czego nie, jakim językiem mówią, czego od kursu/serwisu internetowego oczekują.
WNIOSEK. Na swoim blogu również piszę o pewnych wnioskach z badań, które można przełożyć na zastosowania w e-learningu, projektowaniu www czy komunikacji człowiek-komputer. Chcę pokazać jak zmniejszyć niepotrzebny szum związany z formą przekazu. Nic ponadto. Nie znam i wątpię, aby ktokolwiek znał niezawodne prawa rządzące poznaniem.
Ostatnie komentarze