Obrazki, ćwiczenia, animacje, ćwiczenia, obrazki, ćwiczenia. Czy zawsze wiele aktywności w kursie internetowym służy osiągnięciu celów dydaktycznych? Kiedy mniej znaczy więcej? Jak rozumieć sformułowanie, że obraz znaczy więcej niż tysiąc słów?
Tym samym powstaje ważny dla tworzenia e-szkoleń problem równowagi pomiędzy ilością treści a ilością aktywności. Innymi słowy: gdzie leży złoty środek pomiędzy zanudzeniem kursanta suchym contentem a zmęczeniem kursanta nadmiarem interakcji?
Przeglądałem ostatnio demo kursu e-learning wykonanego przy pomocy oprogramowania Lectora. Jak sądzę, zamysłem autorów było pokazanie potencjalnym klientom jak wiele ciekawych interakcji można zawrzeć w elektronicznym szkoleniu. Tematem dema było robienie prezentacji, a więc temat bliski moim zainteresowaniom. Jednak na blisko 30 ekranach było tyle treści co kot napłakał. Zamiast angażować, kurs męczył ciągłym zmuszaniem do klikania, przeciągania i zaznaczania.
Przeciwieństwem do tak rozumianego nauczania z wykorzystaniem narzędzi informatycznych są prezentacje PowerPoint, które dla mnie i moich znajomych studentów są podstawą do niemal wszystkich egzaminów. Dominuje w nich podawczy sposób nauczania, czyli po prostu tekst. Za przygotowaniem tych prezentacji stoi jedynie wiedza i dydaktyczne doświadczenie wykładowców. I to działa, mimo iż nie ma interakcji, obrazków, filmików itd. Działa, to znaczy, że studenci są zadowoleni z pigułkowej formy przyswajania wiedzy i z tego, że zdają egzaminy.
Różnica pomiędzy materiałami dla studentów a kursem internetowym jest taka, że te pierwsze są uzupełnieniem wykładu, ćwiczeń i lektur. Kurs internetowy najczęściej ogranicza się do środowiska sieciowego.
Moja propozycja jest następująca:
Najważniejszymi interakcjami w kursie powinny być te, które odwołują się do związków z codziennym życiem i pracą – wyszukiwanie i opracowanie informacji, dyskusja na forum, opis na szkoleniowym blogu doświadczeń z zastosowań wiedzy przekazywanej na kursie. Innymi słowy: należy dać pierwszeństwo aktywnościom odsyłającym poza wąską i chwilową rzeczywistość kursu.
Wykonywanie interakcji dających natychmiastową odpowiedź zwrotną jest szczególnie ważne w szkoleniach dotyczących obsługi komputera i programów komputerowych. Argumentem za tym jest kontekstowy sposób działania naszej pamięci. W pewnych badaniach nurkowie będąc pod wodą zapamiętywali zbiór słów. Okazało się, że o wiele więcej odpamiętali pod wodą niż na lądzie.
Klikanie, przeciąganie i wybieranie nie zachęca tak bardzo do głębokiego przetwarzania wiedzy jak konieczność jej przemyślenia i opracowania pisemnie czy przedyskutowania z innymi. Dlatego remedium na wszystko nie jest zastępowanie tekstu gdzie się da animacjami, schematami i ćwiczeniami. Jak pokazują badania nad zapamiętywaniem, im głębiej przetwarzamy informację, tym lepiej ją zapamiętujemy.
Platforma Moodle daje wiele przydatnych narzędzi do angażowania uczestników w ten sposób np.:
- forum
- czat
- blog kursanta
- słownik
Wymagania biznesowe i czasowe nie zawsze pozwalają na tak rozbudowane formy interakcji. Myślę, że wiele osób tworzących szkolenia wpada w pułapkę myślenia, że nie można przemęczać użytkownika. Niestety kończy się to często brakiem zachęty do aktywnego przetwarzania wiedzy.
7 kwi 2010 o 23:00
Przydałyby się jakieś example „poprawnych” interakcji, ale przesłanie słuszne. Dość fajerwerków!:)
8 kwi 2010 o 9:34
Example są tutaj: „Najważniejszymi interakcjami w kursie powinny być te, które odwołują się do związków z codziennym życiem i pracą – wyszukiwanie i opracowanie informacji, dyskusja na forum, opis na szkoleniowym blogu doświadczeń z zastosowań wiedzy przekazywanej na kursie”;)
14 lip 2010 o 10:01
Czy ma Pan na myśli szkolenie dostępne tu: http://www.contentvalue.pl/demo/prezentacja_efektywnie.exe?