Konektywizm nazywany jest „teorią uczenia się w epoce cyfrowej”. Koncepcja opracowana przez Siemensa (2005) jest odpowiedzią na współczesne wyzwania edukacyjne – umiejętność selekcji docierającej informacji, wykorzystanie technologii, uczenie się poprzez bycie w społecznościach sieciowych. Nie stawia nabywania doświadczeń osobistych jako głównej wartości w procesie uczenia się. O wiele istotniejsza jest umiejętność dostrzegania związków między ideami oraz zdolność zastosowania wiedzy.
Przyjrzyjmy się bliżej tej koncepcji.
Autor tak przedstawia podstawowe założenia kolektywizmu :
• Uczenie się i wiedza pozostają w zróżnicowaniu opinii.
• Uczenie się jest procesem łączenia się wyspecjalizowanych ośrodków albo źródeł informacji.
• Uczenie się może rezydować w nie-ludzkich urządzeniach.
• Zdolność by wiedzieć więcej jest istotniejsza niż to, co jest obecnie znane.
• Wzmacnianie i utrzymywanie powiązań jest niezbędne do ułatwienia ciągłego uczenia się.
• Umiejętność widzenia powiązań między dziedzinami, ideami i koncepcjami jest podstawową umiejętnością.
• Ważność (precyzyjna, zaktualizowana wiedza) jest zamierzeniem wszystkich czynności uczenia się opartego na konektywizmie.
• Podejmowanie decyzji jest samo w sobie procesem uczenia się. Wybieranie tego, czego się uczyć i znaczenia przychodzących informacji jest widziane poprzez pryzmat zmieniającej się rzeczywistości. Podczas gdy istnieje dobra odpowiedź teraz , jutro może być ona zła na skutek przemian w klimacie informacyjnym, mającym wpływ na decyzję.
Modelem procesu uczenia się jest sieć z punktami węzłowymi. Węzłem jest wszystko, co łączy się z innymi węzłami – informacja, obraz, dane, a nawet uczucie. Siła połączeń między węzłami ma rozmaitą moc – od bardzo mocnej do bardzo silnej. Uczenie się polega na tworzeniu połączeń między węzłami i rozwijania sieci. Uczenie w owej sieci zachodzi na rozmaite sposoby – poprzez regularne kursy, dyskusje, dzielenie się wartościowymi materiałami, komunikację za pomocą e-maila.
Siemens zauważa, że w epoce cyfrowej proces uczenia się nie może być w pełni kontrolowany. Istotne znaczenie ma tutaj nieformalne uczenie się – wykonywanie zadań związanych z pracą, uczestnictwo w społecznościach, rozwijanie sieci kontaktów osobistych. Autor książki „Informal learning” Jay Cross tak opisuje to zjawisko (tłumaczenie własne):
Nieformalne uczenie się jest układanką drobnych fragmentów takich jak: obserwacje jak inni ludzie radzą sobie z zadaniami, zadawanie pytań, metoda prób i błędów, opowiadanie historii, a przede wszystkim zwykła rozmowa.
Granica między sytuacjami kiedy uczenie zachodzi, a kiedy nie staje się bardzo nieostra.
Jak zatem w duchu konektywizmu ocenić można efektywność uczenia się? Punktem wyjścia jest zdolność widzenia połączeń i docierania do aktualnej wiedzy. Tradycyjne „wiedzieć co” (know-what) czy „wiedzieć jak” (know-how) ustępują w konektywizmie miejsca „wiedzieć gdzie” (know-where). Na tej podstawie za kryterium oceny można przyjąć czas dotarcia do najbardziej aktualnego i wartościowego zasobu (w terminologii kolektywistycznej – węzła). Nadrzędną wartością nie jest ilość wiedzy, ale jej aktualność.
Konektywizm ma również punkt wspólny z rozwijaną w ramach współczesnej kognitywistyki teorią umysłu rozszerzonego. Duże znaczenie w obu koncepcjach mają narzędzia, które rozszerzają możliwości umysłu. Wykorzystywanie urządzeń umożliwiających przechowywanie i organizację zasobów wiedzy zastępuje pracę wykonywaną w umyśle. Warto zauważyć także związek konektywizmu i koncepcji psychologii ekologicznej J.J. Gibsona. W obu teoriach czynione są minimalistyczne założenia dotyczące natury poznającego umysłu, a nacisk położony jest na kształtowanie poznania przez strukturę otoczenia. Ma to szczególne znaczenie w funkcjonowaniu jednostek w warunkach przeładowania informacyjnego (Fazlagić, 2010).
Jakie są zatem zadania uczącego się i nauczającego? Jak pisze współautor konektywizmu Stephen Downes „nauczać oznacza proponować model i doświadczenia, uczyć się – praktykę i refleksję”. Zadanie praktyki i refleksji odwołuje się do postulatu konektywizmu mówiącego, że uczenie się nie polega jedynie na konsumpcji zastanej wiedzy, ale na jej tworzeniu. Każda jednostka, która chce się czegoś nauczyć może to zrobić włączając się do istniejącej sieci wiedzy. Jej zadaniem jest uczestnictwo w przepływie wiedzy i tworzenie jej.
Siemens w wywiadzie udzielonym Lisie Neal Gualtieri tak mówi o e-learningu korporacyjnym:
Z kolei człowiek biznesu, on musi się ciągle adaptować i dopasowywać do klientów. Różne interakcje z klientem – takie jak identyfikacja potrzeb, poszukiwanie rozwiązań, czy tworzenie potencjału organizacyjnego, który będzie zdolny dopasować się do zmieniających się warunków – ta wiedza nie jest możliwa do zdobycia w kursach. Różni teoretycy określają to mianem przeskoku z „wiedzieć“ do „być“. Kursy są najlepsze, gdy służą pogłębianiu podstawowej wiedzy i umiejętności. Im bardziej dziedzina skomplikowana, tym skuteczność kursu maleje.
Jak zatem postrzega uczenie się w miejscu pracy?
Miejsce pracy natomiast, definiowane jest przez kompetencje jednostek w zakresie akceptowania i funkcjonowania w złożonym środowisku. Prawidłowe odpowiedzi nie istnieją zanim nie doświadczymy konkretnego problemu. Nie da się z góy założyć rozwiązań, które będą pasowały do problemów, które dopiero się pojawią. Wiele z nich będzie nowym i unikalnym doświadczeniem. Na tym etapie potrzeby edukacyjne są kontekstowe, nieformalne i sytuacyjne
Korzystałem z tłumaczenia dostępnego w artykule Olgi Franiak w serwisie Edukacja i Dialog.
23 mar 2011 o 1:03
Co w takim razie jest pierwotne, a więc czego trzeba człowieka nauczyć żeby potrafił się uczyc? I jak to zrobić?